niedziela, 14 lipca 2013

Heineken Open'er Festival - dzień 2

Koncert Tame Impala to pozycja obowiązkowa. Chłopaki raczej mocno stawiają na prostotę. Nie ma co się spodziewać żadnego show. Dali czysty rockowy koncert, którego urozmaiceniem były tylko wizualizacje, idealnie pasujące do ich psychodelicznej muzyki, oddającej ducha lat 60.

Junip niestety zbiegł się w czasie z koncertem Tame Impala. Postanowiłam jednak iść do Tent Stage. Projekt Jose Gonzalesa, nie zgromadził w namiocie obłędnej ilości słuchaczy, i może to okazało się dla odbioru tego koncertu zbawienne. Lekki, folkowo – rockowy miły koncert, przy którym można było się na chwilę zatrzymać i oddalić od festiwalowego zgiełku.

Po chwili wyciszenia przyszedł czas na Arctic Monkeys. Zagrali hitowy koncert, sporo znanych kawałków, idealnie na festiwal. Niesamowita zmiana. Od słynnych dzieciaków z gitarami i debiutem Whatever People Say I’m, That’s What I’m No na koncie, po gwiazdy europejskich festiwali, w dobrze skrojonych garniturach.

Czuję że pisząc o tym, że nie przepadam za Nick Cave & The Bad Seeds skazuje się na lincz. Przeczytałam wiele laurek na temat koncertu. Byłam, widziałam, dawał z siebie wszystko. Może dla fanów było to misterium, ale nie dla mnie.

Maria Peszek – najbardziej rozpoznawalna polska wokalistka. Na koncercie jeszcze bardziej głośna, jeszcze bardziej wyrazista. Wielka charyzma, dużo energii, szalejąca publiczność. Nic do zarzucenia. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...